Krystian Kozerawski mackozer

Bloger technologiczny, piszący przede wszystkim o Apple. MacUser od stycznia 2007 roku. Swoje pierwsze kroki stawiał tutaj, na MyApple. Przez lata prowadził bloga mackozer.pl. Od marca 2013 roku pisze znowu na MyApple, którego jest redaktorem naczelnym.

Blog News Nowy wpis

Nie ma miesiąca by nie pokazała się kolejna usługa w chmurach, która chciałaby trzymać nasze zdjęcia. Ich automatyczne ładowanie do chmury oferuje Dropbox, Google (choćby w aplikacji Google+), a dzisiaj w App Store pojawiła się oficjalna aplikacja Amazon Cloud Drive, pozwalająca zamienić konto w Amazon Cloud Drive na taką "powietrzną" przechowalnię zdjęć z naszego iPhone'a. Zacznę może od tego, że każdy z zarejestrowanych użytkowników serwisu Amazon ma tę usługę w standardzie. Za darmo otrzymujemy 5 GB, to w sumie nie tak mało, jak na zdjęcia z iPhone'a. Wystarczy zainstalować Amazon Cloud Drive Photos, zalogować się i wybrać zdjęcia, które chcemy przesłać i już mamy wygodny i w miarę szybki backup fotografii, na których nam zależy. Domyślnie program wysyła wszystkie zdjęcia z rolki aparatu, można jednak to wyłączyć (w moim przypadku 70 procent zdjęć stanowią zrzuty ekranu). Zdjęcia trzymane w chmurze Amazonu w każdej chwili możemy zapisać z powrotem w pamięci iPhone'a. Podobno od przybytku głowa nie boli, ale faktycznie usługi w chmurze wyrastają jak grzyby po deszczu. Ja z Amazon Cloud Drive będę korzystał. Wspomniane 5 GB w zupełności wystarczy mi na kopie zapasowe zdjęć rodzinnych. Program Amazon Cloud Drive Photos dostępny jest w App Store za darmo. Amazon Cloud Drive Photos w App Store

The Doors to zespół, którego fenomenu nie jestem w stanie do końca zrozumieć. Urodziłem się co prawda już po śmierci Jima Morrisona i zakończeniu działalności kapeli, ale na początku lat 90-tych XX wieku, czyli w moich czasach licealnych szał na Doorsów był ogromny, głównie za sprawą biograficznego filmu. Trudno mi ogarnąć nie tylko Doorsów ale i w jakimś stopniu Jobsa z czasów kiedy zarzucał jeszcze LSD. Mimo wszystko jestem dzieckiem zupełnie innego pokolenia, systemu politycznego i monetarnego. Nie ma to specjalnego znaczenia, bo The Doors to jeden z tuzów rocka, zespół który wywarł ogromny wpływ nie tylko na współczesne mu pokolenie ale także na sporo moich rówieśników. Jeśli chodzi wam noga przy Break On Through to od kilku dni możecie cieszyć się oficjalną aplikacją The Doors dla iPada.

Zgodnie z zapowiedzią w Mac App Store pojawiła się dzisiaj aktualizacja jednego z lepszych programów do grafiki rastrowej Pixelmator .

Z pewnością wielu czytelników słyszało, a część używa, bądź przynajmniej na moment zainstalowała na swoim iPadzie aplikację Paper. Jest to notatnik do pisma odręcznego, a właściwie bardziej zasobnik z notatnikami i szkicownikami do rysowania, imitującymi te prawdziwe, w formie książeczek z okładkami i spinającą je tasiemką. Paper miał swoją premierę już ponad rok temu, czas więc na aktualizację, która przynosi kilka istotnych nowości.

Znacie z pewnością moje zdanie o App.net . Nie jestem co prawda przeciwnikiem tego serwisu, ale uważam, że jego twórcy zarżnęli potencjalnie świetny serwis na starcie oferując dostęp do niego za zdecydowanie za wysoką cenę. App.net to taka alternatywa dla Twittera, tyle, że właśnie, za pełen dostęp musimy zapłacić i to nie mało. Z drugiej strony ma to gwarantować rozwój serwisu bez potrzeby wpuszczania do niego reklamodawców i bez narzucania absurdalnych ograniczeń na twórców aplikacji klienckich. Niestety, kiedy Twitter zbierał faktycznie złą prasę i był moment, kiedy to niezadowolenie było największe App.net wystartował jako klub ekskluzywny, nie oferując nawet czegoś takiego jak darmowe konta trial. Pisałem o tym nie raz, że ciężko jest przekonać ludzi do płacenia za coś, co w sumie mają za darmo (Twitter), a argumentacja, że App.net oferuje dodatkowo chmurę plików mnie nie przekonuje, bo bez problemu większość użytkowników radzi sobie z Twitterem i Dropboksem (lub podobną tego typu usługą). Ostatecznie, po przespaniu najlepszego momentu na zbudowanie sobie bazy świadomych użytkowników (którzy całkiem możliwe, że ostatecznie sięgnęli by po portfel) App.net udostępnił konta darmowe, jedynie na zaproszenia. To także moim zdaniem nie zadziałało, bo i tak nie było z kim rozmawiać. Teraz App.net próbuje jeszcze jednego podejścia do potencjalnych użytkowników. W App Store znajdziecie darmową aplikację App.net Passport , która jest przepustką do tego świecącego pustkami ekskluzywnego klubu.

Popularny i dostępny na różnych platformach komunikator Viber przygotował sporo nowości dla swoich użytkowników. Przede wszystkim od wczoraj dostępny jest nie tylko na iPhone czy smartfonach z Androidem i Windows Phone, ale także w wersji dla Mac i Windows. Zaktualizowana została także aplikacja dla iPhone'a.

Pierwotnie funkcję tę miało zapewniać Game Center i w niektórych grach faktycznie to działa. Mowa o zapisywaniu stanu gry i osiągnięć użytkownika. Z doświadczenia wiem, że nie zawsze działa to poprawnie. Najwyraźniej ekipa Rovio także miała kłopoty z Gamce Center, gdyż Rovio wprowadziło właśnie konta użytkownika w niektórych swoich grach.

Ostatnio sporo pisze się o Drafts, bez wątpienia jednym z najlepszych edytorów tekstu dla iPhone'a i iPada, oferującym stare rosnącą listę funkcji udostępniania stworzonego w nim tekstu. Drafts wart jest swojej ceny (2,79 €), choć dla niektórych więcej niż 0,89 € to bariera nie do przeskoczenia. Jeśli szukacie tańszej alternatywy, powinniście zwrócić uwagę na program o nazwie Write for Dropbox , którego opisywałem kilka miesięcy temu jeszcze na MacKozer.pl. Ponieważ od niedawna program dostępny jest też w osobnej wersji dla iPada, przypomnę pokrótce jego możliwości.

W zalewie aplikacji dla iPhone'a i iPada upiększających fotografie, można spotkać także programy, które odwalają za nas czarną robotę i dzięki którym możemy przygotować szybko zdjęcia do publikacji w sieci, bez uruchamiania komputera czy nawet bardziej rozbudowanych aplikacji. Takim programem jest Reduce .

Są takie aplikacje, bez których nie wyobrażam już sobie jakiejkolwiek pracy. Korzystam z nich na okrągło na Maku, iPhone i iPadzie. Nie napiszę, że bez nich bym zginął, ale na pewno moje życie było by ciężkie, a próba ogarnięcia wszystkiego, co powinienem zrobić z marszu skazana by była na porażkę. Taką aplikacją i usługą jest Wunderlist. Korzystam z niej właściwie od dnia premiery, wiele lat temu. Od początku Wunderlist oferował mi to, co było mi potrzebne, czyli możliwość tworzenia dowolnej liczby list z dostępem do nich właściwie z każdej platformy czy przez przeglądarkę internetową. Aplikacje jak i usługa od początku do dnia dzisiejszego dostępne są za darmo i w tym miejscu od dawna miałem poważne obawy co do przyszłości tego projektu, zwłaszcza utrzymaniu serwerów, na których oparta jest własna chmura tej usługi. Ta ostatnia miewa od czasu do czasu czkawkę, był nawet pewien okres, kiedy serwery leżały niemal permanentnie, wtedy na kilka miesięcy przesiadłem się na alternatywne aplikacje i rozwiązania. 6Wunderkinder - ekipa stojąca za Wunderlist - miała także świadomość tego, że musi zacząć zarabiać. Pierwszą nieudaną próbą zaoferowania usługi premium był serwis Wunderkit, który oferował funkcje społecznościowe, m.in. możliwość pracy w zespołach. Był jednak zdrowo przekombinowany w porównaniu z Wunderlist. Nic więc dziwnego, że ostatecznie prace skupiły się na Wudnerlist, a usługa wreszcie zyskała wersję premium, z dodatkowymi funkcjami, które przydadzą się każdemu, kto pracuje w zespole, zwłaszcza jeśli odpowiada za przydział i wykonanie zadań przez poszczególnych jego członków. Konta Wunderlist Pro pojawiły się wraz z ostatnią aktualizacją.

Google zaktualizowało właśnie aplikację dla Mac, agenta swojej chmury plików Google Drive. Google Drive to chmura podobna do tej Dropboksa, tyle, że rozbudowana o funkcje edycyjne popularnych typów dokumentów poprzez web lub aplikacje mobilne. Aplikacja dla Mac to właściwie tylko agent synchronizujący pliki. Jego aktualizacja przyniosła funkcję szybkiego udostępniania plików poprzez menu kontekstowe.