Bloger technologiczny, piszący przede wszystkim o Apple. MacUser od stycznia 2007 roku. Swoje pierwsze kroki stawiał tutaj, na MyApple. Przez lata prowadził bloga mackozer.pl. Od marca 2013 roku pisze znowu na MyApple, którego jest redaktorem naczelnym.
1 listopada bieżącego roku ruszyła zapowiadana od wiosny i oczekiwana przez wielu usługa oferująca wideo na żądanie – Apple TV+. Po ponad miesiącu korzystania z niej mogę pokusić się już o wstępną jej ocenę i podjąć polemikę z negatywnymi opiniami, które na jej temat pojawiają się w sieci.
Pamiętacie tzw. „Milenijną pluskwę”, kiedy to komputery PC miały podobno odmówić posłuszeństwa w związku z błędem w wewnętrznych zegarach, które zapisywały lata w postaci dwóch ostatnich cyfr? Ostatecznie do kataklizmu nie doszło, aktualizacje systemów operacyjnych i oprogramowania rozwiązały problem. Cała sprawa z tzw. „Milenijną pluskwą” dała mi jednak do myślenia. Termin ten — po angielsku brzmiący po prostu „millennium bug” — ukazywał zupełnie inny błąd, który nie ma i nie miał wpływu ani na komputery, ani tym bardziej na nasze życie, był i jest jednak znacznie szerszy, bo nie dotyczy jedynie przełomu tysiącleci. Ma też charakter zdecydowanie kulturowy, a nie techniczny. Przypomniały mi o nim ostatnie publikacje wielu amerykańskich magazynów, gazet codziennych czy popularnych serwisów technologicznych. W ostatnich tygodniach, jak grzyby po deszczu, zaczęły w nich pojawiać się podsumowania nie mijającego roku, ale dekady.
Wśród domowych systemów audio dostępnych jest wiele głośników i urządzeń, które wyróżniają się dźwiękiem i oryginalnym designem. Wszystkie one jednak wydają się nudne i powszednie przy urządzeniach marki Devialet. Głośniki Devialet Phantom wyglądają bowiem jak wytwory obcych cywilizacji, wyjęte żywcem z takich klasyków kina SF, jak choćby „2001: Odyseja kosmiczna” czy „Obcy”. Od dawna czekałem na możliwość ich przetestowania i w końcu nadarzyła się okazja. Kilka tygodni temu trafił do mnie na testy głośnik Devialet Phantom Reactor 900 w czarnym, matowym wykończeniu.
I to by było na tyle drodzy czytelnicy w mijającym właśnie 2019 roku! Był ciekawy i pełen interesujących nowych produktów Apple. Oby nadchodzący 2020 rok był lepszy i by spotkały w nim zarówno Was, jak i nas same dobre rzeczy.
No i mamy koniec roku 2019. Wbrew temu, co piszą liczne amerykańskie serwisy, gazety i magazyny, nie jest to jednak koniec dekady. Dlaczego Amerykanie błędnie liczą dekady, wieki i tysiąclecia, tak jakby istniał rok zerowy, nie wiedzą pewnie oni sami (szerzej zastanawiam się nad tym w tekście „Pluskwa nie tylko milenijna”). Wracając jednak do mijającego właśnie roku. Dla użytkowników produktów Apple był on na pewno ciekawy, pełen ważnych premier sprzętowych (nowe iPady, iPhone'y 11, nowy zegarek Apple Watch, nowy 15-calowy MacBook Pro, nowe słuchawki AirPods Pro i nowy Mac Pro). Pojawiły się też nowe wersje systemów operacyjnych iOS, macOS, watchOS i tvOS, czy jakże ważne nowe usługi jak Apple Arcade i Apple TV+.
Dobry monitor biurowy to sprawa dla wielu dość kluczowa. Nie chodzi tylko o przeglądanie sieci czy pracę w edytorze tekstu czy arkuszu kalkulacyjnym, choć w jednym i w drugim przypadku ma to także niebagatelne znacznie. Dobry monitor biurowy, to także sprawa kluczowa dla programistów, którzy godzinami wpatrują się w linijki kodu napisanego w tym czy innym języku. Dla mnie, który robi jedno i drugie, ma to niebagatelne znaczenie. Ważne jeszcze, by taki monitor można było łatwo ustawić na biurku zgodnie z potrzebami i czy oferuje coś więcej poza wyświetlaniem obrazu. Przez ostatnie miesiące moim biurkowym koniem pociągowym był monitor Philips Brilliance 272B QUB.
We wrześniu podczas prezentacji nowych produktów Bowers & Wilkins miałem okazję zapoznać się pobieżnie m.in. z głośnikiem Formation Flex, a także z nowymi słuchawkami PX7 i PX5. O Formation Flex już pisałem, a w ostatnich dwóch tygodniach miałem okazję testować mniejszy model topowych słuchawek Bowers & Wilkins, czyli modelu PX5.
Telewizory współpracujące z ekosystemem urządzeń Apple stają się na rynku coraz bardziej powszechne. Był to zdecydowanie dobry krok zarówno ze strony Apple, które pośrednio w ten sposób zrealizowało marzenia Steve'a Jobsa o Apple TV, jak i producentów tych urządzeń. Z mojego punktu widzenia najistotniejszą funkcją, poza wsparciem dla AirPlay 2, jest aplikacja Apple TV. Tutaj w gronie producentów na zdecydowanie najlepszej pozycji stał od początku Samsung.
W Świętego Mikołaja nie wierzę już niestety od kilkudziesięciu lat. Tak naprawdę to chyba nigdy nie wierzyłem, bo odkąd pamiętam, okres przedświąteczny był dla mnie swego rodzaju zabawą w poszukiwanie skarbów, czyli prezentów dla mnie poukrywanych przez rodzinę tak, bym nie znalazł ich przed Gwiazdką. Niestety nikt z rodziny nie był na tyle innowacyjny, by ukryć prezenty w takim miejscu, żebym faktycznie nie mógł ich znaleźć. Nigdy więc nie napisałem listu do Świętego Mikołaja i chyba już nigdy nie będzie mi dane napisać. Wiem jednak, co sam chętnie zobaczyłbym pod choinką lub jaki prezent świąteczny kupiłbym dla technologicznego geeka.
Dwa miesiące temu na łamach MyApple Magazynu opisywałem moje wrażenia z korzystania z jednego z pierwszych telewizorów LG wspierających AirPlay 2 i HomeKit. Był to model 55C9PLA wyposażony w ekran OLED, a więc należący do wyższej półki cenowej. LG nie zasypia jednak gruszek w popiele i wprowadziło niedawno także tańszy telewizor LCD z ekranem w technologii NanoCell. Miałem okazję testować jego wersję 55-calową - model 55SM86.
Dostępny w usłudze Netflix serial „Czarne Lustro” dla wielu zyskał już status kultowego. W pełni zasłużenie, właściwie niemal każdy odcinek jest samodzielnym filmem z pogranicza SF, przedstawiającym dystopijny świat, który coraz bardziej staje się naszym udziałem. To, co moim zdaniem jest właśnie największą zaletą tego serialu, to fakt, że przedstawione w nim sytuacje, czasem też technologie, a przede wszystkim relacje społeczne, niemal z dnia na dzień stają się częścią naszej rzeczywistości.