Krystian Kozerawski mackozer

Bloger technologiczny, piszący przede wszystkim o Apple. MacUser od stycznia 2007 roku. Swoje pierwsze kroki stawiał tutaj, na MyApple. Przez lata prowadził bloga mackozer.pl. Od marca 2013 roku pisze znowu na MyApple, którego jest redaktorem naczelnym.

Blog News Nowy wpis

Temat monitoringu mieszkania to nie tylko kwestia ochrony przez ewentualnymi złodziejami, to także realizacja powiedzenia „mieć na coś oko”, w tym wypadku na własne lokum. Przydaje się to, np. wtedy gdy w domu mamy zwierzęta (psa czy kota) i chcemy po prostu skontrolować co się w nim dzieje pod naszą nieobecność. Ostatnio miałem okazję testować jedną z nowszych kamer takiego domowego monitoringu - Reolink E1 Pro.

Po dwóch ultra szerokich i zakrzywionych monitorach Philipsa przyszedł czas na prawdziwego potwora - super szeroki Philips Brilliance 439P, który może zastąpić na biurku dwa monitory o proporcjach 16:10.

Za nami pięć lat i 50 numerów MyApple Magazynu. Z tej okazji przygotowaliśmy dla Was jego wydanie specjalne, w którym znalazło się 50 tekstów z ostatnich pięciu lat.

Część czytelników zna pewnie program Aerial dla Maca (pisałem o nim kilkukrotnie), który serwuje wygaszacze ekranu z Apple TV, będące filmami prezentującymi z lotu ptaka różne miejsca i miasta na całym świecie. Aplikacja ta doczekała się właśnie dużej aktualizacji.

Firma Western Digital - znany producent pamięci masowych - przygotowała nowy przenośny dysk SSD z popularnej serii My Passporrt.

BWM i3 to chyba jeden z najbardziej rozpoznawalnych samochodów elektrycznych. Produkowany od niemal 7 lat doczekał się liftingu w wersji i3s. Różnice są jednak moim zdaniem niewielkie względem opisywanego na MyApple modelu REx. Trzeba naprawdę pochwalić projektantów BMW, że pomimo upływu lat auto to wciąż wygląda futurystycznie i przykuwa wzrok. Modelem i3s miałem okazję jeździć przez ostatnich kilka dni.

iPady to prawdziwe komputery, a przynajmniej coraz bliżej im właśnie do nich, a to za sprawą zmian w iPadOS wprowadzających m.in. możliwość pracy z dwoma oknami programów czy korzystania z klawiatury z gładzikiem lub z myszki. To właśnie klawiatury z gładzikiem stają się obecnie akcesoriami poszukiwanymi przez użytkowników. Oczywiście Apple ma w swojej ofercie etui z klawiaturą, kosztuje ono jednak sporo, poza tym połączyć jego klawiaturę i gładzik można tylko z jednym urządzeniem. A przecież często pracuje się na kilku różnych urządzeniach, na iPadzie, iPhonie, Macu, komputerze z Windows. Warto mieć pod ręką akcesorium uniwersalne, oferujące zarówno funkcję klawiatury, jak i gładzika, mające przy tym kompaktową formę. Rozwiązaniem jest klawiatura Mokibo, którą miałem okazję testować.

Pisałem niedawno o śmierci urządzenia Apple TV przy okazji tekstu o smart telewizorze Samsunga Q60R, który poza wsparciem dla AirPlay 2 (a więc bezprzewodowym wysyłaniem obrazu i dźwięku z Maca, iPhone'a czy iPada na telewizor), aplikacją Apple TV, oferuje także natywną aplikację Apple Music. Poza ewidentnym, bo dobrze widocznym już w powyższym zdaniu, problemem z nazewnictwem, który powoduje spore zamieszanie, Apple ma ze wspomnianym urządzeniem jeszcze jeden, moim zdaniem, bardzo poważny problem. Staje się ono coraz bardziej zbędne w czasach wszechobecnych smart telewizorów.

Kilka miesięcy temu miałem okazję testować i opisywać zestaw aktywnych głośników multiroom Audio Pro A26. Ta szwedzka marka ma w swojej ofercie o wiele więcej, szczególnie jeden głośnik przykuł moją uwagę - wyglądający niczym głowa wzmacniacza gitarowego z lat 60. model D–1. Skojarzenie z głową gitarowego wzmacniacza nie jest przypadkowe. D–1 może bowiem stanowić część zestawu Drumfire z dużym subwooferem. Taki zestaw śmiało można by ustawić na scenie obok klasycznych wzmacniaczy. Jak zatem wygląda z bliska, no i jak gra głośnik multiroom Audio Pro D–1? Odpowiedź znajdziecie poniżej.

Środek wakacji, czyli tzw. sezon ogórkowy. Apple wypuszcza kolejne wersje beta nowych systemów, a deweloperzy już mogą pracować na specjalnych komputerach wyposażonych w procesor A12Z nad wersjami swoich programów dla nowych komputerów z układami Apple Silicon.

Zadziwiające jest to, jak potoczyła się historia Mini Coopera. Był to przecież bardzo tani, powszechny samochód dla Brytyjczyków – w dniu swojej premiery kosztował jedynie 500 funtów brytyjskich, co przekłada się na obecne 47500 złotych. Ten budżetowy pojazd szybko stał się przedmiotem kultu. Nic zatem dziwnego, że od dawna nie jest to już auto budżetowe, a samochód z segmentu premium. Najnowszy elektryczny Mini Cooper Se, który dostępny jest w Polsce od kwietnia, spina klamrą historię tej marki. Ten niewielki samochód powstał bowiem jako odpowiedź na kryzys paliwowy związany z blokadą Kanału Sueskiego.